Duże miasta sprawiają więcej kłopotów, niż sugeruje prosta reguła z art. 628 KPC. W Warszawie, Krakowie czy Łodzi właściwość dzieli kilka sądów rejonowych według dzielnic, więc decyduje dokładny adres, a nie sama nazwa miasta. Zwykły pobyt to miejsce, w którym zmarły faktycznie koncentrował swoje życie, co nie zawsze pokrywa się z adresem zameldowania. Senior mieszkający od lat u córki w innym mieście mógł mieć tam właśnie ostatni zwykły pobyt. Jeżeli nie da się go ustalić, właściwy jest sąd miejsca położenia majątku, a w braku obu podstaw Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie.
Spadkodawca mieszkający w innym państwie Unii Europejskiej podlega regułom rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 650/2012. Zgodnie z jego art. 4 jurysdykcję w sprawie całego spadku mają co do zasady sądy państwa ostatniego zwykłego pobytu. Polak, który przez dekadę pracował w Niemczech lub Holandii i tam zmarł, może więc nie mieć w Polsce sądu spadku, nawet jeśli zostawił mieszkanie w Poznaniu. Przed złożeniem wniosku ustal, gdzie zmarły rzeczywiście mieszkał, bo sąd bada swoją jurysdykcję z urzędu. Dokumentem honorowanym w całej Unii jest wtedy europejskie poświadczenie spadkowe.
Spadkodawca mieszkający poza Unią, na przykład w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych lub Kanadzie, to częsta sytuacja w rodzinach emigracyjnych. Jeżeli miał obywatelstwo polskie i zostawił majątek w Polsce, polskie sądy mogą orzekać o całym spadku na podstawie art. 10 ust. 1 lit. a rozporządzenia nr 650/2012. Wniosek trafia wtedy do sądu ostatniego zwykłego pobytu w Polsce albo do sądu miejsca położenia majątku. Zagraniczne akty stanu cywilnego wymagają tłumaczenia przysięgłego, a uczestnicy mieszkający za granicą powinni wskazać adres do doręczeń, bo korespondencja sądowa wysyłana za ocean potrafi opóźnić rozprawę o kilka miesięcy.